Archiwum 29 czerwca 2008


cze 29 2008 po kolejnej dlugiej przerwie...
Komentarze: 0

Teraz...kiedy nalalam sobie piwa "psa we mgle" a mojemu psu piany do miski, moge zajac sie tym, czego dawno nie robilam...czyli pisaniem tu...Wakacje w Chorwacji udaly sie jak zawsze...w koncu nie od parady jechalam tam 7 raz...jest bosko...zawsze. Pies zadowolony, byl tam ze mna juz 2 raz...tylko w tym roku byla grzeczniejsza, bo juz o rok starsza...rok temu miala zaledwie 8 miesiecy, kiedy wybieralysmy sie w podroz. Ale wakacje juz minely, zdazylam o nich zapomniec...niedlugo bedzie miesiac jak rozpakowalam walizki.

A dzis? a dzis siedze sobie przed moim nowym komputerem i jeeeeeszcze wiekszym niz ostatnio monitorem (az 24'')...od poltora tygodnia jestem szczesliwa posiadaczka iMaca firmy Apple :) Jak ja juz mialam dosc pcetów:( tego wieszania sie i walenia glowa w mur przez system winows...a tu z Leopardem (nawet system sie ladnie nazywa) Leo...jak dla mnie stworzony :)) ...w kazdym razie tu wszystko ladne, przejrzyste...proste jak konstrukcja cepa...I pomyslec, ze taki mak jest wynikiem podrozy do Poznania i zawitania w ispot w starym browarze :) To wszystko wina taty Macka, bo to ona nas tam zaprosil na targi...no i stalo sie, zachorowalismy na maki. Szczescie jest takie, ze mamy super Szefowa (nie bede opisywac, bo zaraz bedziecie zazdroscic :)), ze za trudy i znoje ostatniego polrocza w pracy zdecydowala sie nas nagrodzic nowymi komputerami (stare nie sa takie stare, bo jak pracuje 3,5 roku, to to bedzie juz moj 4 komputer :)). Oprocz komputerow dostalismy tez podwyzke - bosko...Oprocz podwyzki w listopadzie dostalismy tez nowego wspolpracownika - ktorego sami musielismy sobie zrekrutowac, sprawdzic i ocenic - przyjac/nie przyjac...no i padlo na osobe z moich studiow :). Tak wiec, zyc nie umierac...

Wracajac do komputera, to iMac nie ma czegos takiego jak skrzynka stojaca na podlodze, wszystko jest wbudowane w monitor, nawet naped CD...ooo tak wyglada...moj to ten new (ktory teraz juz jest old)...

Dzis jak i ostatnio zamierzam kibicowac Niemcom...a byyyla szansa, ze bede dzis razem z nimi swietowac pod Brama Brandenburska :(...ale sie nie udalo. Na wszelki dopingowy wypadek pije moje piwko z kufla reprezentacji niemiec, z autografami wszystkich zawodnikow...

Ok, mam jeszcze kupe dzis roboty i zdaje sie, ze zamiast robic, co mam robic, robie wszystko, byle tylko nie robic tego, co powinnam.

Aloha...

leoanne : :